Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
"When every star fall brought you to tears again"- My Chemical Romance
Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

"When every star fall brought you to tears again"- My Chemical Romance

Otwieram powoli oczy. Leżę na czymś miękkim. Wyciągam rękę do szafki, aby spojrzeć na budzik. I już wszystko jasne! Nie jestem u siebie! Przecież to nie mój pokój. Nie ma szafki! Nie ma budzika! Żeby było śmieszniej, ktoś mnie obejmuje! Przerażona odwracam się powoli.
-O w kurwe!- krzyczę na cały pokój.
-No cześć kochanie
-Że niby cześć? Że niby kochanie? Ty mi lepiej powiedz, co ja tu robię?
-Nic nie pamiętasz?
-Bill, nie denerwuj mnie!
-Spójrz na swoje prawe ramię.
-Po co?
-No spójrz do jasne cholery!
-Dobra, już się tak nie denerwuj!- i patrzę na te swe nieszczęsne ramię.-CO TO MA BYĆ?!
-Wczoraj to zrobiłaś. SAMA
-Przecież matka mnie zabije.
-Nie będzie tak tragicznie.
-Jasne! Mów mi jeszcze- naburmuszona siadam na łóżko.
-No to jak już wszystko sobie wyjaśniliśmy to ja spadam.- i wstaje.
-eee…Czemu jesteś w samych gaciach?!
-Bo ja nigdy nie śpię w ciuchach.- dopiero teraz spoglądam na siebie i zauważam, że ja tyż jestem w samej bieliźnie!
-Co to ma znaczyć?!?!- wybucham
-W nocy wstałem do WC-ta, a później…
-…chcesz mi powiedzieć, że ja i TY?!
-hehe, chciałabyś. Nie ma tak dobrze.
-czyli?!?!
-Nie robiliśmy TEGO.
-Uff, kamień z serca.
-Dzięki :/
-Oj przestań! Przecież wiesz, że jesteśmy za młodzi na takie coś.
-tak, tak, jasne.
-No to jeszcze mi powiedz, dlaczego tu jesteśmy?
-Wczoraj tak się najebałaś, że nie puściłem cię do domu. Dopiero wtedy miałabyś przejeb.
-Poczekaj, myślę.
Mija 5 minut, dziesięć. Bill stoi nade mną znudzony. Kolejne 5 minut i następne, i następne…
-Ile ty będziesz myśleć?!
-No chwila! Ustalam co wczoraj robiłam!
-Przecież ci powiedziałem!
-Dobra, spokojnie. Zacznijmy od początku. Wybiegłam z domu po kłótni z matką. Scott był wtedy taki słodziutki, że się rzygać chce! No, ale mniejsza o to. No, więc biegnę i dalej biegnę i już za chuja nie mam siły. Wpadam do jakiegoś baru. Piję jedno piwo, potem drugie i trzecie. A dalej?
-Ja wkraczam do pubu i biegniemy razem przez miasto w deszczu, potem do studia tatuażu i strzelasz sobie to coś no i na końcu jesteśmy tutaj.
-oOo, alesz romantycznie.- uśmiecham się.- no ale nie o to chodzi.
-A o co?
-Sama nie wiem, ale jakoś nie umiem tego pojąć, że ty i ja, tutaj.
-Rozumiem, ale mam dla ciebie dobrą nowinę.
-tak?
-Jak wtedy w Hamburgu występowałaś, w sensie śpiewałaś ze mną.
-No szybciej, bo jeszcze chwila i mama mnie zabije!
-Daj mi skończyć. No, więc. Jak śpiewałaś to mój producent chciał cię koniecznie poznać.
-Że niby co?!?!
-Spodobałaś się mojemu producentowi. Musisz jak najszybciej się z nim skontaktować.
-eee…czy jemu się czasem osoby nie pomyliły?
-Nie sądzę.
-Chwila! Jest jedno „ale”.
-Tak?
-gdybyśmy się nie spotkali już więcej, nie powiedziałbyś mi o tym, prawda?
-No tak.
-Ale gdybyśmy jednak gdzieś się „przypadkiem” spotkali to bez wahania zrobiłbyś wszystko, żeby mi o tym powiedzieć, tak?
-Mhm.
-I zrobiłbyś wszystko dla swojego producenta?
-Oczywiście.
-Nawet jeśli musiałbyś poświęcać się i rozkochać w sobie Polkę?
-Tak. Ej, że niby co?!
-Przynajmniej się przyznałeś. I dlatego jesteś wielki. Ja już muszę spadać. Pa „kotq”- Zabieram swoje rzeczy, ubieram się i wychodzę. A ten dałn stoi jak słup soli.
-Hex! Czekaj! No kurwa czekaj na mnie!
-Czego chcesz?- odwracam się.
-To nie tak.
-Że niby jak?
-Ja wcale nie rozkochałem ciebie w sobie.- patrzę na niego jak na debila- ok. może i rozkochałem, ale na pewno nie dla producenta.. On nawet nie wiedział, że się znaliśmy wcześniej. Dopiero po tym koncercie.
-Ale przyznałeś się, że zrobiłbyś wszystko…
-…żeby ciebie spotkać. Daj mi 5 minut.
-A musze?
-No, raczej.
-Ok., ale streszczaj się.
-Rzeczywiście, było tak, że producent kazał mi ciebie w sobie rozkochać, ale to było dopiero po tym koncercie! Przecież znaliśmy się wcześniej! Wcześniej się w sobie zakochaliśmy…
-….a zakochaliśmy?
-Nie przerywaj. Mam tylko 5 minut.
-Już 3.
-No właśnie! Chodzi o to, że nie Możesz posądzać mnie o coś, co nie miało miejsca! Zrozum to wreszcie, że to wszystko nie jest dla producenta. Wiesz co mu powiedziałem, gdy mi kazał cię poderwać? Kazałem mu spierdalać. Powiedziałem po polsku, więc nie wiem czy zrozumiał, ale raczej tak, bo Georg mu potem przetłumaczył. Miałem niezłe loty, ale warto było. Postawiłem mu się. Nie chciałem, żeby to tak wszystko wyszło. A ten kontrakt masz już w kieszeni, to tylko miała być niespodzianka. Nie wymuszanie spotkania.
-Twój czas minął- mówię i odwracam się.
-Przepraszam!
-Że coś powiedział?
-Wybacz mi.- jak ja nie lubię jak robi te oczka!
-Eh i jak ja mam ci nie wybaczyć?
-I właśnie za to cie kocham.
-Słucham?- robię głupią minę. Uwierzcie, naprawdę głupią.
-Kocham Cię. Kocham, kocham, kocham, kocham
-Przestań- mówię.
-Nie, bo cię kocham!- bierze mnie na ręce i całuje.
-Postaw mnie! Puść!
-Masz rację, postawię cię, bo mi zaraz kręgosłup strzeli
-Hehe, ale śmieszne- biję go w brzuch pięścią.
-To bolało!
-Bo miało.
Idziemy razem. Trzymamy się za ręce. Jak para… No właśnie! Czy my jesteśmy parą? W gruncie rzeczy, to nie zapytał się mnie, czy zechcę tylko po prostu powiedział co do mnie czuje i teraz idziemy razem. Chwila, a gdzie my idziemy?!
-Bill.
-Słucham?
-Gdzie my w ogóle idziemy?
-Do producenta.
-Że co?
-No tak, mówiłem.
-Ale nie sądziłam, że już, teraz. Przecież ja taka nie ubrana i nic nie jadłam.
-To nie problem. Wyglądasz boSsko, a za chwilę coś zjesz. Lubisz burgery?
-Jestem wegetarianką :/
-Nie wiedziałem, no to może zjadłabyś sałatkę w McDonalds’sie?
-Z miłą chęcią.- i idziemy. Uśmiechnięci. Nigdy nie pomyślałabym, że spotka mnie coś takiego. Jak szła ta piosenka? Chwila, kto ją śpiewał? Taka blondyneczka, kurde jak ona miała? Czekaj, ten zespół nazwa angielska. Chwila, myślę. Eeee…OoO już wiem. Virgin. A refren? Poczekajcie, chwilunia. Wiem! „Nigdy nie pomyślałabym, że mnie spotka miłość, którą kochać chcę. Temu, któremu zabroniona ja i on mi też…”
Faktycznie. Temu, któremu zabroniona ja. To i tak nie przetrwa. On jest sławny, bogaty i ma obowiązki, a ja? Szara myszka i na dodatek nie taka kasiasta. Ale kocham to. Kocham ich! Alice, Nad, Alexz, Philippe, Chris, Kevin, Mama…
-Koniec tego obżarstwa. Idziemy.- bierze mnie za rękę i wychodzimy.
Wsiadamy do bana i jedziemy. Nawet się mnie nie pytacie, w którą stronę. Gdybym ja to wiedziała. Wywiózł mnie na jakies zadupie. Stoję i patrzę jak ciele na malowane wrota. I co widzę? Starą ruderę. Najstarsza chyba jaką widziałam, ale podoba mi się. I jest budowana w moim ulubionym stylu- gotyku.
-Patric już na ciebie czeka, idziemy- mówi Bill i wkraczamy do posesji.
A w środku? Jeszcze gorzej niż na zewnątrz. Tam przynajmniej był piękny gotyk, a tutaj? Zbiorowisko pizzy i pierdolnik taki, że szok!
-Cześć chłopaki- wita się Bill ze ścianami chyba, bo nikt nawet nie wyszedł.
-Komu ty cześć mówisz?
-Wszyscy siedzą pewnie w salonie. Chodź.
No to idę. Rzeczywiście. Wszyscy tam siedzieli. Dosłownie wszyscy. Tom tyż. Ja go Ne rosume.
-O i jest nasza pani- śmieje się Georg z Tomem.
-Chłopaki!- karci ich jakiś koleś z brudką. Wysoki jak brzoza [głupi jak koza :D], ma piękne dłonie. Długie palce. Powinien grać na pianinie.
-Jestem Patric. Chciałem cie poznać.
-Miło mi, Piret. Czy gra pan na pianinie?
-buhaha, romantyczka się znalazła- a dałny swoje.
-Grałem. Ale to było dość dawno. Dlaczego takie pytanie?
-Ma pan odpowiednie dłonie do grania.
-Ja wychodzę, bo zaraz nie wyrobię ze śmiechu- mówi Georg.
-Racja stary- dołącza się Tom i wychodzą.
-Nie zwracaj na nich uwagi. To są przygłupy. Bill, Gustav moglibyście zostawić nas samych?
-Oczywiście- i wychodzą.
-O co chodzi?- pytam
-Wiesz przecież. Bill już ci pewnie powiedział.
-Wspomniał mi, ze panu się podoba mój głos.
-podoba? Nie bądź śmieszna-patrzę na niego spode łba- jesteś świetna! Nikt nie ma takiego głosu!
-Dziękuję.
-Chciałem ci zaproponować sławę.
-Jak to?
-Chcę, abyś była kolejną gwiazdeczką POP. Lepszą od samej Britney Spears.
-Pan raczy żartować.
-Oczywiście, że nie. Wiedziałem, że się zgodzisz.
-Nie.
-Słucham?
-Nie będę robić za gwiazdeczkę POP.
-Jak to?
-ja nie słucham POP’u. Ja uwielbiam Rock. Muzyka jest moją pasją, prawda, ale muzyka Rockowa, ale nie Popowa. Widzi pan różnicę?
-Ale my potrzebujemy Popu.
-POP jest kiczowaty i komercyjny. I co najważniejsze nie podoba mi się. Mówię, albo rock, albo dowidzenia. – Stawiam mu ultimatum.
-Widzę, że masz charakterek.
-Po mamusi- wtrącam.
-Rzeczywiście, nie pasujesz mi na gwiazdkę POP.
-Mówiłam.
-W takim razie dowidzenia.
-Że co?!
-Dowidzenia.
-Pan mi dziękuje, tak? Nie che współpracować, tak? Jest pan najgorszym facetem pod słońcem. I to ma być producent?! Właśnie tacy jak pan są komercyjni i nie Ida na głęboką wodę. Boją się ryzyka i dlatego zrezygnował pan z pianina! Z rzeczy, którą pan kocha. A wie pan skąd ja to wiem? Gdy tylko zapytałam o pianino, posmutniał pan. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Dla kogo pan zrezygnował? Dla tchórzostwa? Ma pan dzieci? Żonę? Jeśli tak to im bardzo współczuję! I to nie pan dziękuje mnie, tylko ja panu. Żegnam!- trzaskam drzwiami i wychodzę.
-Co to miało być?- pyta mnie Bill, biegnąc za mną.
-Wqrzył mnie i tyle!
-Ale on nie chciał.
-Czego nie chciał?! Zrobić ze mnie gwiazdeczki Pop?
-On nie ma rodziny. Zginęli w wypadku samochodowym. Żona i dwójka słodkich bachorków.
-Nie wiedziałam…
-Przez to zrezygnował z grania i został producentem. Pianino za bardzo przypominało mu rodzinę, ten wypadek.
-Przykro mi. Przeproś go tylko za rodzinę, za nic więcej.
-Sama możesz to zrobić.
-Jak to?
-Odwróć się.- stoi za mną. Z miną zbitego psa. Patrzy w ziemię. I co mam robić? Podchodzę do niego of course.
-Ja chciałam przeprosić- zaczynam- ale tylko za rodzinę. Za nic więcej. Wcale mi pana nie żal. Jest pan samolubem i..
-…masz racę.
-Mam? Znaczy pewnie, że mam.
-ten wypadek to moja wina. Wyszedłem z samochodu wcześniej. Musiałem coś załatwić. Mery miała pojechać do domu z dzieciakami. To było chwilę po mojej wysiadce. Wszystko widziałem. Ona…Na skrzyżowaniu. Zderzyli się…Zginęli na miejscu…
-Przykro mi…
-…Wtedy zrezygnowałem z grania. Ta ważna sprawa to była próba. Mieliśmy wtedy dobrać zespół na wyjazd. Nie dobraliśmy, nie zjawiłem się na próbie. Tamten, ani żadnej innej.
-Tak nie można…
-…Minęły 3 lata, a ja dalej nie mogę zapomnieć. Dzieci miały po 4 latka. To były bliźniaczki. Słodkie blondynki. Już nigdy ich nie zobaczę.
-ja nie chciałam, przepraszam
-Nie masz za co. Dzięki tobie uświadomiłem sobie przed chwilą, że jestem zwykłym nieudacznikiem. Powinienem wziąć się za siebie i nie bać ryzyka. Właśnie dlatego t ja cię przepraszam. Miałaś rację. Wróć do środka. Omówimy szczegóły.
-Ale ja nie chcę być gwiazdką POP.
-Nie będziesz. To twoja sława, twoja muzyka, twoja wola. Ja tylko będę to promował. No chodź przyszła gwiazdo Rocka.
-No jeśli tak, to czemu nie- uśmiecham się i wkraczamy z powrotem do środka.
Idziemy do zamkniętego pomieszczenia. Gadamy ze 2 godziny. Ustalamy wszystko. Mówię, że dostarczę teksty jak najszybciej będę mogła. Wymieniamy się numerami. Będę musiała, albo się przeprowadzić do Hamburga, albo oni przeprowadza się do Berlina, albo będę dojeżdżała. Ustaliliśmy, że jak będzie trzeba to będę dojeżdżać, ale na razie oni „przeprowadzają” się do mojego miasta.
Po rozmowie żegnam się z Patrickiem i Gustav’em, a Bill wychodzi ze mną.
-No i jak?- dopytuje się.
-Jutro po szkole mam zadzwonić do niego i umówimy się na konkretną godzinę.
-Przyjedzie po ciebie?
-No tak.
-Ej, ja będę zazdrosny.
-Oj przestań, nie masz o kogo- całuję go, a on odprowadza mnie do domu. Jest już dość późno.
-No to do jutra- żegna się.
-No pa- przytulamy się.
Wkraczam do domu.
-Gdzieś ty była?!?!- mama :/
-Na spacerze.
-Jak to?
-Normalnie, spałam u Alexz, nie mówiłam?
-Nie!
-Przepraszam.
-Na drugi raz mi powiedz. A teraz chodź do pokoju, bo mamy gościa.
-A kogo?
-Zobaczysz.
I zobaczyłam. Po prostu żem stanęła jak wspominany już słup soli.
-To właśnie jest moja córka- mówi Ben, pokazując na tę śliczną blondyneczkę.
-Cześć mała- witam się.
-Nie jestem mała- naburmusza się.
-Ok. Przepraszam. To zacznijmy jeszcze raz. Dzień dobry pani. Nazywam się Piret, a panienka?- udaję poważną. Mała się śmieje
-Mandy. Mi też jest bardzo miło.- podaje mi rękę.
Wszyscy się śmieją.
-Panienko Mandy, a może wybierzemy się na spacer?
-Tatusiuuu- robi maślane oczęta.
-Możecie- odpowiada Ben.
Biorę malucha na ręce i do spacerówki ją sadzam.
-Świecie, przybywamy!- uśmiecham się.
-Psybywamy, psybywamy!- powtarza Mandy.
I idziemy.
-Teraz pójdziemy do cioci Alice. Mieszka tu za rogiem. Jest bardzo miła, wiesz? Chwileczkę z nią porozmawiam i pójdziemy na plac zabaw, dobrze?
-Dopse, dopse.
Pukam do All. Otwiera Gucio.
-Twoje?
-ha, ha, ha, chciałbyś :p Mandy to jest wujek Gucio.
-Ceść wujku Gucio.
-Zostaniesz z nim chwileczkę, a ja porozmawiam z ciocią Alice, ok.?
-Dopse. Wujku Gucio idźmy na plac zabaw!
-Hex, w co ty mnie wrobiłaś?
-Przygotuj się do roli ojca. No idź z małą. Odmówisz jej?
-Pewnie, że nie. Panienko Mandy. Ruszamy na plac zabaw.
I tyle ich widziałam. Z resztą Gucio jest świetny do zabawy z małymi dziećmi.
-Dzień dobry- witam się z mamą All
-Cześć Piret, Alice jest na górze.
Idę po schodach i od razu mi się przypomniała libacja alkoholowa. Powolutku, powolutku, bo tu stromo. :D
-Alice wkraczam- mówię i wchodzę.
-No cześć, siadaj. Co cię sprowadza w moje skromne progi o tej porze. Pierwsza osoba jest na placu zabaw. Wyjrzyj przez okno.
-A kto to?
-No zobacz.
-Jaka słodka. Twoja?
-Jasne, następna. To jest mała Bena. Dzisiaj z nią do nas przyszedł.
-Śliczna.
-Już jesteś ciocią Alice, a Gucio wujkiem.
-Hehe, a ta druga sprawa?
-Wczoraj spotkałam Bill’a w pubie.
-jak to?
-Normalnie.
-Dałaś mu w pysk?
-nie, dlaczego? Dobra, wiem dlaczego :D Ale nie dałam. Zresztą nie o to chodzi.
-Więc?
-Będziemy sławne!
-Już jesteśmy:/ Przez tych pedałów :/
-Wiem, ale ja będę mieć kontrakt, a tak naprawdę to już go mam. Dzisiaj podpisałam.
-Jaki kontrakt?
-Oj kumaj coś. Na płytę.
-ŻE CO?! Moja mała Hex będzie sängerin [piosenkarką] ?
-No będę, będę. Najpierw chcieli ze mnie zrobić gwiazdeczkę POP i w ogóle, ale się postawiłam. No, bo to było tak…
Zaczęłam jej opowiadać o wszystkim.

*****


-I postawiłaś mu się?
-Nooo i jestem boSska.
-Eh, jak Ci fanno.
-A jak Alex?
-Ty się mnie lepiej zapytaj o Tom’a!
-No to się pytam :D
-Pokaże ci maila.
Otworzyła pocztę.

Przepraszam cię za wszystko…dziś się dowiedziałem, co się stało!
Po tym wszystkim uświadomiłem sobie że tak do końca nie mogę zniknąć z twojego życia! Zawsze jakiś kawałek mnie będzie gościł w twoim życiu!!
Tom


-Może ty mi powiesz o co w tym wszystkim chodzi?
-All, no bo wiesz…
-No właśnie kurwa nie wiem!
-Chodzi o to, że ja z nim gadałam.
-Że co zrobiłaś?!
-Musiałam mu powiedzieć! Sama byś przecież tego nie zrobiła, a to też jego dziecko!
-Wiem, ale nie musiałaś…
-Samotna matka z dzieckiem, no boSsko.
-Mam Alexa!
-O tak! On to się na ojca nadaje. :/
-O co ci chodzi?
-mi? O nic
-Jasne.
-Chciałam ci tylko powiedzieć, że Tom się nie zmienił, więc go nie udupiaj. Wie o wszystkim, ale się nie zmienił.
-Skąd wiesz?
-Bo dzisiaj się z nim spotkałam. Wyśmiewali się ze wszystkiego razem z Georgiem, więc nie myśl za dużo. Lepiej zostań już w tym Alexem, ale dziecku tyż będziesz musiała powiedzieć.
-Powiem, jak urośnie.
-To dobrze, ale pamiętaj, nie upupiaj go. On się nie zmienił. Teraz chodźmy już na dwój do Mandy i wujka Gucia.
-Hehe, wujek Gucio…
-….i ciocia Alice.
Wychodzimy z domu i na plac zabaw :D Bawimy się z małą z godzinę. Gucio się naprawdę wczuł. Jego dzieci będą miały z nim boSsko i żona zresztą tyż.
-Panienko musimy wracać- mówię małej.
-Piret, jak to?
-Tatuś już czeka w domku na nas. Pożegnaj się z wujkiem i ciocią.
-Ale ja nie ceeem.
-Musimy, jutro przyjdziemy.
-No dopse. Pa wujku i ciociu- dała im buziaka w policzek.
-Trzymaj się All i nie upupiaj go. To nic nie da…
Biorę małą i idziemy do domu.
-Jesteśmy- mówię.
-tatusiu- mała wiesza mu się na szyję.
-Dobrze, że jesteście. Ben z Mandy zostają dzisiaj na noc.
-No ok., a gdzie jest Nadine?
-Śpi u koleżanki- a czy koleżanka nie ma przypadkiem na imię Philippe? :D
-Jasne.
-Ty śpisz razem z Mandy u siebie, dobrze?
-No ok.

*********


Kładę się do łóżka, a mała zasypia przytulona do mnie.


träne_echt 18/06/2006 12:47:50 [Powrót] Sprech!



Powiadamiam że blog www.kein-engel-sein.blog4u.pl należy do mnie czyli do Enid Lynch ;) serdecznie zapraszam do odwiedzenia go. Choć nie jest on piękny, ale został on stworzyony po to abym mogła czasem zwierzyć się ze swoich smutków i problemów. To by było na tyle ;) możesz też odwiedzić mój blog www.enid-lynch.blog4u.pl hasło dla przypomnienia: rocefeler ;) zapraszam
Enid Lynch 2/09/2006 21:22:06
| brak www IP: 81.168.234.66

Siemka u mnie nowa nota ;0 serdecznie zapraszam, ale najpierw zgłoś sie po hasło na bloga. zagadaj do mnie na gg 5867039 pozdro
Enid Lynch 29/06/2006 00:01:08
| brak www IP: 62.87.179.115

Nie..nie od ciebie pomysł..
Poco miałabym krasć?!
Poprostu chciałam zakonczyć ta "nudną" historyjkie czymś innym niż:Wszystko było dobrze itp.
Albo:-Błagam nie rób mi tego!!!!
Usłyszałam to zdanie i nic więcej...!
A co do opowiadanka to juz pisze nowe i zapraszam:
my-dream-about-you.blog4u.pl
Ps.Nie o th:)
PzDr:*:*:*:**:*:*:*:
@Anq$ 27/06/2006 10:12:28
| brak www IP: 83.23.82.200

Siemka! Od dzisiaj będę mieć bloga na hasło z ważniejszych przyczyn. Proszę zgłoś się po nie na moje gg 5867039 bo nie chcę go udostęoniać dla ogółu. Z góry ThX pozdrawiam buziaki ;*
Enid Lynch 26/06/2006 17:52:36
| brak www IP: 62.87.233.69

U mnie nowa notka:*:*:
Zapraszam co prawda przesadziłam i nie miałam pomysłów!
@Anq$-dark-cat 22/06/2006 16:42:19
| brak www IP: 83.23.53.155

Siemka u mnie nowa notQa serdecznie zapraszam do komentowania z góry THX (odwdzięczam się) :* pozdro
Enid Lynch 22/06/2006 00:10:00
| brak www IP: 217.30.152.21

No jaka optymistyczna notka:D Bardzo dobrze się czyta:D No i ogólnie fajnie, że wszystko już się poukładało, hmm, tak jakby;PP I ten dialog Billa i Hex na początku:D Nom czekam z niecierpliwością na new note;PP Daj mi o niej znać;PP
Pozdro for you XD XD XD
moje-mroczne-życie 20/06/2006 21:22:59
| brak www IP: 81.18.209.106

Cześć Hex!
Tu Raven XD Znaczy Elo JApan :P Możebys dodała mnie to ulubionych co? :D
Byłabym wdzięczna :P
Elo Japan! 19/06/2006 14:30:06
| brak www IP: 212.76.33.70

fAJNA NOTKA SUPER JEJ SIĘ UKŁADA. fAJNIE ZMIENIONY BLOGAZEK. wSZYSTKO MI SIĘ PODOBA. Sorka że Capslockiem ale już nie będe zmieniać. Tak trzymaj kochanie :*:*
Daroo$ 19/06/2006 13:39:25
| brak www IP: 81.168.155.175

Kochanie na Alice new notis :)
AlIcE 19/06/2006 11:55:51
| brak www IP: 87.105.70.112


Podstrona: *1* / 2



Guest Book

Avril Lavigne - Nobody's Home
Music by Papusia :*
Archiwum:
2006
September
Juli
Juni
Mai
April


Linki:
Moje
Piret Johnson
Kim Moore
Mike Sandler
Przyjaciele
Jey Smith
Mika Nakashima
Julia Karkarov
Agnieszka
Krema


Meine




Clique


To właśnie jestem ja :D Nie będę się dużo rozpisywac. Wystarczy tylko tyle, że mam 17 lat i nazywam się Piret. Dla przyjaciół Hexe. Poznacie mnie z bloga :p




Alice Moore. Moja pierwsza i najlepsza przyjaciółka. Chodzi ze mną do klasy. Mieszkamy niedaleko siebie. Ma wiele kłopotów przez tego wrrr:[




Moja sister Nadine :D To spoko laska :p Jest tylko o rok młodsza i kręci z Philippe'm




To właśnie jest Philippe Lee. Mój dałn z klasy :p Ma różne odpały jak np. rzucanie się masą solną i wpakowywanie nas w kłopoty.




Chris. Eh, co by tu o nim napisac? Pewnie wiecie o co kaman jeśli czytacie moją historię :p Jest to koleś, którego chyba nigdy nie zrozumiem.




Alex. Poczatkowo był z Alice i można powiedziec, że ją kochał, ale cuś się rozsypało. On nadal próbuje. Nie wierzy, że to się skończyło. Zobaczymy co z tego będzie...




Gucio, Gucio. Braciszek Alice. Od pewnego czasu jest dla mnie jak przyjaciółka :D No w pewnym sensie, bo innej płci jest :D Mamy różne odpały razem, ale ja to milcze :p




Alexz. Tyż jest ze mną w klasie. Może nie przyjaźnimy się, ale staram się jej pomóc. Jest wesoła, ale zamknięta w sobie. Jeszcz do końca jej nie poznałam.




Kevin Norton. Poznaliśmy się na imprezie u Philippe'a. Chodzi z nami do sQl. Jest miły i charakterem przypomina tego dałna Lee :D




Tom Kaulitz. Gorszego drania niż on to ja nei widziałam. Ok. Widziałam, jego brata, ale to chyba rodzinne:/ Kręcił z Alice, przeleciał ją, narobił kłopotu i tyle go widziałyśmy. Niech on mi się lepiej już nigdy w życiu na oczy nie pokazuje! :[ Chociaż, gdyby nie on, nigdy nie dowiedziałabym się o co chodziło Bill'owi.




No i to jest cały ten głupi buc! Bill Kaulitz. Bleee:/ Tak, tak, pogadac dobra rzecz. Jednak w środku gdzieś tam zawsze zostanie jakieś uczucie do niego. Blee:/ Niestety...



Powered by blog 4u
Design by Fly for Linkup.